3. Dokumenty
Kilka dni po rozmowie otrzymałam na skrzynkę mailową swoja umowę o pracę oraz spis dokumentów, które muszę zdobyć i przetłumaczyć.
Część z nich to tylko chwila w urzędzie, np. zaświadczenie o niekaralności (opłata 30 zł i papier wydawany jest od razu, dłużej trwa szukanie miejsca parkingowego pod sądem). To załatwiałam na samym końcu, bo zaświadczenie ważne jest tylko 3 miesiące.
Część to droga przez mękę, np. zaświadczenie z Izb Pielęgniarskich. 3 tygodnie czekania na przepisanie tego, co jest napisane w dokumencie, który wypełnia się samemu. Izby rządzą się swoimi prawami, każdy to wie.
Jak już otrzymałam telefon, że dokumenty są gotowe, radośnie po nie pobiegłam. Nie wiedziałam, że najlepiej mieć ze sobą zaadresowaną do irlandzkich izb pielęgniarskich kopertę A4, żeby pani z Izb mogła dokumenty włożyć, zakleić dookoła i ostemplować.
Przy okazji do tej samej koperty należy włożyć wniosek o przyjęcie do NMBI (Nursing and Midwifery Board of Ireland).
Oczywiście, nie miałam ze sobą tego dokumentu. Miałam dwa wyjścia: albo kolejny dzień zwolnię się z pracy i pojadę do Izb albo zrobię tak, jak na filmach ... czajnik, ostry nóż... a później poproszę panią na poczcie o dużo naklejek z napisem: "priorytet|, bo koperta się trochę podarła ;)
Wymagane są dwa komplety referencji. Czekała mnie więc wędrówka po moich poprzednich miejscach pracy, a moje oddziałowe wypełnianie dokumentów (czy pracownik był punktualny, czy ponownie zatrudniłabyś tego pracownika, mocne i słabe strony, itd.)
Do wypełnienia miałam bardzo długą ankietę zdrowotną, którą musiał poświadczyć mój lekarz pierwszego kontaktu.
Czekała mnie także wizyta w laboratorium: HCV, HBS i poziom przeciwciał. (po przylocie do IRL miałam powtarzane wszystkie badania i robione jeszcze więcej, więc to okazało się niepotrzebne).
Musiałam przetłumaczyć swoje Prawo Wykonywania Zawodu, dyplom licencjacki i magisterski.
Po 2 miesiącach pobytu tutaj zostałam zapytana o to, czy posiadam specjalizacje, więc tłumaczyłam również dyplom specjalizacyjny. Dobrze, że moja pani tłumacz jest elastyczna i tłumaczy ze skanów i dopiero przy odbiorze ogląda oryginały i ewentualnie wprowadza poprawki.
Na końcu następuje, w moim przypadku długie (ponad 3 miesiące), oczekiwanie na uzyskanie rejestracji w NMBI.
Zaświadczenie, że jestem zarejestrowana dostałam już w Irlandii.
Komentarze
Prześlij komentarz